Kliknij na zdjęcie by przejść do galerii
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zamek. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 czerwca 2017
Zamek w Bolkowie
Etykiety:
Bolków,
Dolny Śląsk,
góry kaczawskie,
historia,
Śląsk,
śląskie,
turystyka,
wczasy,
zamek,
zamek Bolków,
Zamki Polski,
zwiedzanie
Lokalizacja:
Bolków, Polska
wtorek, 12 kwietnia 2016
Zamek Chojnik
Usytuowany na górze Chojnik o wysokości 627 m n.p.m., czego niestety nie dopatrzyłam wybierając się na jego zwiedzanie w sandałkach i czego w niedługim czasie zdążyłam pożałować... ) znajduje się w Karkonoszach nieopodal Jeleniej Góry oraz Karpacza. Zamek jest od południowego-wschodu, czyli z trzech z jego stron naturalnie strzeżony przez 150 m urwisko opadające do "Piekielnej Doliny". Wiąże się z tym legenda o Kunegundzie księżniczce z zamku, która oświadczyła wszystkim zalotnikom, ze wyjdzie za tego, który w pełnej zbroi przejedzie na koniu wokół murów zamku. Latami wielu śmiałków podejmowało wyzwanie, choć świadomi byli niebezpieczeństw stromej góry i wielu postradało życie. W końcu na zamku pojawił się rycerz, którego Kunegunda chciała zwolnić z wyzwania. Śmiałek, jednak podjął je i objechał zamek. Księżniczka udała się do rycerza ofiarując swoją rękę. Ten, jednak odmówił i wytknął Kunegundzie okrutne postępowanie, które doprowadziło wielu do śmierci następnie odjechał. Upokorzona księżniczka natomiast rzuciła się w przepaść. Ponoć nocą duch jednego ze śmiałków odwiedza zamek na swym wierzchowcu.
O zamku dowiedziałam się od wujka, który twierdził, że to najwyżej położony zamek w Polsce. Co prawda pomylił się zaszczytne miejsce należy do zamku Rogowiec w górach Sowich, jednak idąc szlakiem rozmyślałam o tym, że tylko głupiec w dawnych czasach targał by tu żołnierzy w całym rynsztunku by próbować go zdobyć. Tym bardziej że droga zapewne nie była tak wygodna jak obecnie. Nie pomyliłam się w swych domysłach przynajmniej częściowo, ponieważ zamek nigdy nie został nawet oblegany, może po prostu nie było takiej potrzeby?
Do zamku prowadzi kilka szlaków z czego część szerokimi, brukowanymi ścieżkami. Przyznam, że choć wieżę zamkową widać już z daleka mieliśmy nie lada problem by dojechać do Sobieszowa i miejsca, skąd mogliśmy rozpocząć wędrówkę czerwonym szlakiem. Po kilkunastu minutach udało nam się to i ruszyliśmy na szlak. Mijaliśmy po drodze panią w punkcie KPN, która smacznie sobie spała, nie przeszkodziliśmy jej pewni, że przy wejściu na zamek odpowiednie opłaty nas nie miną... jakie było nasze zdziwienie, gdy minęliśmy strażnicę zamku, a kasy biletowej ni słychu, ni widu. Pewnie śmiało udalibyśmy się na dziedziniec, gdyby nie czujny kasjer, który z wieży strażniczej zawołał na nas byśmy, mimo wszystko uiścili należną opłatę... zgapiliśmy się na niezwykły zamek i przeoczyliśmy schodki prowadzące do kasy;) Zamek choć nie znajduje się bezpośrednio na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego to stanowi jego część. Jego nazwa wzięła się od choin porastających wzgórze, na którym został wzniesiony i wspaniale komponuje się z widokiem zamku o pięknie porośniętych roślinnością murach. Z małego dziedzińca przeszliśmy na dziedziniec główny, na którego środku umieszczono pręgierz.
Murowana budowla zamku powstała w drugiej połowie XIV w. W XVI w. zamek otoczono murami wyposażając je w otwory strzelnicze. Następnie zamek ozdobiono sgraffitowym boniowaniem elewacji, dodano półkoliste attyki i renesansową kamieniarkę, a pod koniec wieku dobudowano nad stołpem szachulcową, ośmioboczną nadbudówkę z cebulastym hełmem. W 1675 r. na skutek uderzenia pioruna i wywołanego nim pożarem zamek znacznie ucierpiał, jednak nie zabrało mu to całkowicie powabu, szybko zyskał uznanie rodzącej się w początkach XIX w. turystyki.
Zamek odwiedzali liczni turyści z Cieplic zachęcając tym okoliczną ludność do adaptacji zamku pod turystykę i tak już w 1822 r. oferowano tu usługi przewodnickie, a na zamku działała gospoda, gdzie turyści wpisywali się do księgi pamiątkowej! W 1823 r. wybudowano schody na wieżę, a w 1860 r. północną wieżę zaadaptowano na schronisko turystyczne. Już w 1945 r. po wojnie zamek na powrót udostępniono turystom . Prowadzono niezbędne prace konserwatorskie co zaskakuje tym bardziej, że wiele tego typu obiektów pozostawiono po wojnie bez żadnej opieki. Widać Chojnik miał już od czasów swego powstania wiele szczęścia...
Z dziedzińca udaliśmy się do najstarszej części zamku mieszczącej pokoje dworu i kaplicę, tu znajduje się pomnik wystawiony w 2007 r. na pamiątkę wizyty Karola Wojtyły ze studentami z 1956 r. Stąd udaliśmy się na wieżę, z której roztacza się podobno przepiękna panorama Karkonoszy. Nie dane nam było tego sprawdzić z powodu plagi latających owadów. Było ich tak wiele, że mój narzeczony z chustą na głowie i w okularach jak szybko podjął się wejścia na wieżę, to jeszcze szybciej z niej zmykał... Tak więc wróciliśmy na dziedziniec skąd obeszliśmy kuchnię, pomieszczenie sądu i piwnice.
Od 1993 r. zamek jest siedzibą Bractwa Rycerskiego Zamku Chojnik organizującego turniej kuszniczy " O Złoty Bełt Zamku Chojnik" odbywający się co rocznie w sierpniu już od 1991 r.
Po obejrzeniu zamku zdecydowaliśmy się na powrót szlakiem czarnym prowadzącym przez zbójeckie skały bardzo malownicze nieco strome i na pewno nie do polecenia dla osoby w sandałach. Jak to mówią za głupotę trzeba płacić, przynajmniej obyło się bez skręcenia nogi, choć było blisko...
piątek, 8 kwietnia 2016
zamek Czocha
Zamek Czocha znajduje się w małej miejscowości Sucha (gm. Leśna) na dolnym śląsku. Jego zobaczenie leżało mi na sercu ładnych parę lat od kiedy przeczytałam artykuł o polskich zamkach i ten był wśród nich. Gdybym oglądała zagadki XX w. usłyszałabym o nim wcześniej, jednak choć lubię historię to jakoś druga wojna nie jest moim konikiem. Tak więc przed zwiedzeniem zamku powstrzymywała mnie jedynie ogromna odległość 486 km w linii prostej...
Skoro, jednak postanowiliśmy zwiedzić Sudety i to o ile możliwości kompleksowo to będąc w Karpaczu i nie przejechać tych 55,5 km by go ujrzeć byłoby wręcz nie wybaczalne. Tak więc robiąc sobie dzień przerwy w łazikowaniu po górach zapakowaliśmy się rano do samochodu i ruszyliśmy do Tzschocha. Zamek pierwotnie czeska warownia graniczna (pogranicze śląsko-łużyckie) wybudowana w latach 1241-1247 przez wieki przechodził z rąk do rąk, kilkakrotnie oblegany został na krótko zdobyty w 1427 r. W 1909 r. został zakupiony przez drezdeńskiego producenta cygar Ernsta Gutschowa, który zlecił słynnemu berlińskiemu architektowi Bodo Ebhardt'owi jego przebudowę zgodnie z zachowaną z 1703 r. ryciną zamku. Wskutek przebudowy zamek zyskał obecny wygląd, jednak zniszczeniu uległo wiele najstarszych fragmentów zamczyska. Właściciel w marcu 1945 opuścił zamek wywożąc z niego najcenniejsze wyposażenie. Wiele jednak z cennego wyposażenia po opuszczeniu zamku pozostało rozkradzione przez Rosjan i okolicznych mieszkańców. Pani przewodnik, która oprowadzała nas po zamku opowiadała jak wiele cennych ksiąg oprawionych w skóry oraz zabytkowe meble płonęły w kominkach okolicznych mieszkańców oraz na dziedzińcu zamku. Największej kradzieży dokonali, jednak burmistrz Leśnej Kazimierz Lech i zamkowa bibliotekarka Krystyna von Saurma wspólnie wywieźli w lutym 1946 r. z odkrytej skrytki insygnia koronacyjne Romanowów, 60 popiersi carów, 100 ikon, porcelanę, obrazy i inne cenne przedmioty.
Na koniec pani przewodnik poprowadziła nas do wejścia na zamkową wieżę, gdzie zostaliśmy pozostawieni sobie. Tam jak powiedział już z nami nie wejdzie (chyba nie lubi wspinać się po drabinie). Dziedzińce zamkowe zostawiono już do indywidualnego zwiedzania.
Wśród wielu historii o losach zamku opowiedzianych nam podczas zwiedzania najciekawsza, mrożąca krew w żyłach mówiła o pewnej Urlice, która powiła nieślubne dziecko, czego karą było dla niej utopienie w zamkowej studni, a dla niewinnego niemowlęcia zamurowanie w marmurowym kominku. Podobno nocą wciąż słychać kwilenie dziecięcia....
czwartek, 4 września 2014
Zamek - Kościół w Bydlinie
Nie dalej jak 9 km od Rabsztyna i Kluczy na skraju śląskich lasów mieści się mała i z pozoru może nie ciekawa miejscowość Bydlin.
Śladem jej dawnej świetności stały się ruiny zamku, który w swoim czasie pełnił nawet rolę zboru ariańskiego. Do zamku najlepiej dotrzeć z centrum Bydlina kierując się znakami po krótkim spacerze przez las dotrzemy na miejsce. Czy to był na pewno zamek? Za to nie ręczę, ale świątynia owszem i to nie jedna! Bydlińska świątynia na przemian katolicka, ariańska i katolicka została zdewastowana podczas potopu szwedzkiego. Po 80 latach doprowadzono do jej odbudowy, lecz nie odzyskała już utraconej świetności, a po pewnym czasie została opuszczona.W kolejnych latach systematycznie dewastowana popadała w ruinę... i byłaby to intrygująca ruina, gdyby nie... fragmenty murów zostały odrestaurowane, miałam wrażenie, że w tym konkretnym przypadku odebrano tym ruinom nastrój tajemniczości i nazwałabym to "dawności". Miałam takie uczucie jakby w ten sposób odebrano zamek jego epoce, oderwano go od korzeni.. Ale będąc na Szlaku Orlich Gniazd polecam zajrzeć i wyrobić sobie własną opinię;)
Etykiety:
Bydlin,
Dolina Wodąca,
Jura Krakowsko- Częstochowska,
kościół,
szlak orlich gniazd,
Śląsk,
śląskie,
zamek,
Zamki Polski
Lokalizacja:
Bydlin, Polska
Subskrybuj:
Posty (Atom)